Srebrne kolczyki ślubne bez lutowania – czyli  jak zrobić coś wyjątkowego przy minimum narzędzi.

Materiały potrzebne do wykonania kolczyków:


Kamienie (u mnie dwa białe jadeity i dwa kryształy górskie), kuleczki srebrne o średnicy 2 mm, bigle. 

Druciki:

  • drut 925 o średnicy 0,8 mm – 70 cm (35 cm na każdy kolczyk)
  • drut 999 o średnicy 0,6 mm – 40 cm (20 cm na każdy kolczyk)
  • drut 999 o średnicy 0,4 mm – 134 cm (67 cm na każdy kolczyk, choć tej grubości drucika lepiej przygotować sobie z zapasem np. więcej o 10 cm na kolczyk).

Szczypce, które dobrze mieć, ale bez nich tez dacie radę:

Narzędzia – szczypce:

Akcesoria do polerowania:


Zaczynamy!
Pewnie sporo osób zaczyna od projektu… niestety tutaj Was rozczaruję. Gdy pracuję z drucikami, pomysł zwykle mam w głowie i tworzę go od razu manualnie bez wstępnych bazgrołów. Więc o zasadach rysowania projektów wire wrapping niestety nic się ode mnie nie dowiecie.
Ale spokojnie, jest parę podstawowych zasad przy tworzeniu drucikowym, które postaram Wam się przemycić w tym artykule.

Na początku tworzymy szkielet, na którym wszystko będzie nam się stabilnie trzymało. Ta stabilność jest tutaj najważniejsza. Na tym etapie określamy już z grubsza wielkość i kształt kolczyków.
Szkielet kolczyków, który powstał w mojej głowie, ma być zbliżony do kształtu ósemki, a białe kamienie mają być w ich dolnej części lekko schowane za drucikami. Dlatego najpierw nawlekłam jadeity na drucik, a następnie poprowadziłam w górę ósemkę, na szczycie ładnie ją formując szczypcami półokrągło-płaskimi (aby nie było brzydkich załamań na całej długości).
Zasada nr 1 – zaczynamy od najgrubszych drucików jakie sobie przygotowaliśmy a dopiero w następnej kolejności przechodzimy do cieńszych. To określi nam kształt projektu i zapewni stabilną konstrukcję.
Do tworzenia szkieletu często używa się drutu 1,0 mm. Ja użyłam grubości 0,8 mm, bo zależało mi na tym, aby kolczyki nie były zbyt toporne.
Robisz symetryczne elementy? Koniecznie rób je jednocześnie.
Nie wiem czy ktoś przy technice tworzenia kolczyków wire wrapping robi najpierw jeden, a potem drugi kolczyk. Jeśli tak, to chapeau bas, bo mnie jeszcze nigdy nie wyszły takie same w ten sposób. Odważę się zatem na kolejną radę dla Was:
Zasada nr 2 – jeśli robisz komplet wire wrapping – czy to kolczyki, czy spinki do mankietów – rób je jednocześnie. Ja stosuję zasadę: 1 lub 2 ruchy na pierwszy kolczyk – powtórzenie w drugim kolczyku (oczywiście symetrycznie).
Praca manualna, czyli gdzie i co przeplatam – na zdjęciach poniżej możesz zobaczyć jak wyglądał przebieg prac nad moim ósemkowym „szkieletem”:


Jeszcze sobie lekko ozdobiłam moją ósemkę, nawlekając kuleczki i kryształy górskie, po czym zrobiłam „supełek” na górze ósemki, aby kamyczki nie zsunęły się z drutu:

Po tym etapie zostawiam sobie jeszcze dwa końce do późniejszego ich oplecenia. Teraz moją koncepcją było ozdobienie dolnej części ósemki owijając ją drobnym drucikiem 0,4.

I tu mi się przypomina…
Moja zasada nr 3do ramy lepsze jest srebro próby 925, a do owijania próby 999.
Jeśli nie chcesz jęczeć z bólu owijając coś drobnym drucikiem, niech to nie będzie twardy drucik próby 925, ale ten bardziej przyjazny – 999. Wydaje się, że taki cieniutki, niewinny… taaak… ale jak się już tyle razy poowija to palce naprawdę chcą odpaść przy  drucie ze srebra 925. Ja chyba po roku tworzenia w drucikach poznałam tę zasadę i ciągle się głowię, dlaczego tak późno.
Z kolei srebro próby 925 będzie odpowiednie do tworzenia ramy, która będzie stabilniejsza gdy zaczniemy wokół niej owijać inne druciki.


Rozpoczynam oplatanie zaraz pod kryształem górskim, bo chcę, aby znajdował się w górnej części kolczyka. Unieruchamiam też nawleczone kuleczki srebrne w miejscach, gdzie chcę je usytuować stałe. Gdy mam taką potrzebę pomagam sobie pęsetą lub szczypcami płaskimi przysuwając lekko do ciebie oplecione już druciki tak, aby układały się gęsto i ściśle obok siebie. Na końcu odcinam zbędne odcinki drucika (końcówki z jego obu stron). Odcięte końcówki dokładnie doginam do grubszego drutu szczypcami płaskimi wygiętymi, tak aby nie odstawały.

Teraz, gdy już mam dolną część owiniętą drobnym drucikiem (0,4 mm), mogę dokończyć to co miałam jeszcze zaplanowane dla drutu 0,8 mm, czyli zahaczam go o owinięty drucikiem odcinek (dodatkowo stabilizując całą konstrukcję) a na końcu robię małego zawijaska pomagając sobie szczypcami do formowania i szczypcami okrągłymi. Szczypcami płaskimi dociskam jeszcze zawinięty drut do dolnej ramy, tak dla pewności, aby trzymał się mocno wyznaczonego miejsca.

Teraz trzeba zająć się też końcówką drutu 0,8 mm, który pozostał w górnej części kolczyków. Tutaj robię ozdobny łuk i 3 owinięcia wokół ramy, następnie odcinam zbędny kawałek, usuwam jego ostre krawędzie frezem kubkowym i doginam do ramy szczypcami wygiętymi.
Zasada nr 4 – zaokrąglaj ostre krawędzie drutów!
Wspomniałam o frezie kubkowym – jest to świetna rzecz do lekkiego zaokrąglania końcówek drutów. Jeśli nie macie takiego narzędzia, to spróbujcie chociaż pilnikiem zedrzeć ostre krawędzie. To moim zdaniem jest niezbędne zwłaszcza przy grubszych drutach, bo raz – świadczy o staranności wykonania, a dwa (i to najważniejsze!) –  kolczyk nie będzie się zahaczał o włosy, szaliki, swetry etc. Ważne jest też dokładne dociśnięcie drutu do ramy, aby nic nie odstawało i nie raniło właścicielki.

Został mi jeszcze drut 0,6 mm. On ma być tylko małym akcentem ozdobnym i oplatać lekko biały kamień z tyłu. Zahaczam go sobie w okolicy centrum kolczyka i prowadzę w dół, aż do miejsca gdzie ostatnio zahaczałam drut 0,8 mm. Kolczyki zyskują atrakcyjniejszy wygląd jeśli wykonamy więcej owinięć w tym miejscu i dodatkowo uzyskamy jeszcze większą stabilizację. Już nic nam się w żadną stronę nie przesunie.
Zasada nr 5wygląd nie jest najważniejszy. Tworząc, myślimy przede wszystkim o trwałości wyrobu. Podczas pracy myślę nie tylko o satysfakcjonującym wyglądzie, ale także o trwałości tworzonej biżuterii.  Jeśli na danym etapie coś jest jeszcze ruchome, to trzeba mieć na uwadze stabilizację tego miejsca przy następnych ruchach. Nie zwracając na to uwagi możemy się czasem zapędzić w “kozi róg.” 

Zostały mi jeszcze małe kawałki drucika 0,4 mm. Przydadzą mi się teraz do zrobienia małej ozdoby, która spełni zarówno funkcję ozdobną, ale także funkcjonalną. Otóż bigle kolczyków będą luźno zahaczone o stworzony przeze mnie łuk z drutu 0,8 mm. Chcę, aby ten łuk był zamknięty z obu stron (w tej chwili jest jeszcze zamknięty jest tylko z jednej). Tak więc moja „przekładanka” stanie się taką barierą. Zużyłam do tego po ok. 7 cm drucika 0,4 mm na każdy kolczyk. Przeplatanka, to nic innego jak tworzone ósemki wokół dwóch drutów, a po obu stronach, na końcu i na początku drucik owijam wokół tylko jednego z nich, aby docisnąć go dobrze do ramy.

Teraz czas na założenie bigli. Tutaj poradzimy sobie z łatwością – odginamy i zakładamy. Na zakończenie prac nie może zabraknąć też polerowania. Jeśli nie macie polerki spróbujcie chociaż użyć szmatki do polerowania natarłszy ją uprzednio pomarańczową lub białą pastą polerską. Na koniec pastę polerską można zmyć ciepłą wodą z odrobiną płynu do naczyń (bądź specjalnego płynu do myjek i polerowania) pomagając sobie delikatnie miękką szczoteczką do zębów lub do butów.
Zdradzę Wam, że moje białe jadeity straszliwie lubią się brudzić przy polerowaniu i nie chcą się później doczyścić. Uznałam, że oszczędzę sobie związanego z tym stresu i zabezpieczę moje piękne kamienie. Dlatego sprytnie zakleiłam je na czas polerowania taśmą izolacyjną. Dużym plusem tej taśmy jest fakt, że najlepiej się klei sama do siebie a na kamieniu nie pozostawia praktycznie żadnego śladu. 

Na koniec zasada nr 6: nie malujcie paznokci przed pracami drucikowymi, bo to zupełnie bez sensu.

A oto efekt końcowy:

Powodzenia w drucikowych pracach, niech będą piękne i niezniszczalne!

Pozdrawiam Was serdecznie
Magda Gołba / Gapula handmade