Akcja Polecam RoyaLOVE rozkręca się na dobre. Przyszedł więc czas na tutoriale autorstwa uczestniczek konkursu. dzisiejszy przygotowała Katarzyna Suchecka z bloga Panna Kajka dzierga.


Uwielbiam obszywać elementy metalowe ściegiem brick stitch i jego wariacjami – to prosty sposób na stworzenie ciekawej biżuterii. Dzisiaj podzielę się z Wami tutorialem na bardzo elegancki wisior, który doda blasku wakacyjnej opaleniźnie ;).

Potrzebne materiały:

Zaczynamy!

 

Przygotuj sobie żyłkę długości ok. 130 cm. Nawlecz na nią igłę i zrób mocny węzełek na naszym metalowym elemencie, zostawiając ogonek ok. 15 cm.

Mała uwaga – żyłka ma tendencję do plątania się i już po kilku ruchach zacznie się zwijać jak świderek. Warto na to uważać przy pracy, bo rozplątywanie takiej żyłki nie należy do najłatwiejszych rzeczy :).

Nawlecz na żyłkę 2 TR-11-A i przeprowadź je przez element ozdobny, pilnując, aby znalazły się na jego obrzeżu. Przeprowadź potem igłę przez drugi dodany koralik. Pierwszy będzie skrzywiony, ale tym się nie przejmuj, poprawimy to na koniec.

Dalej pracuj bardzo podobnie – nabierz 1 TR-11-A, przeprowadź igłę z nitką przez element ażurowy, a potem przez dodany koralik. Ten ścieg to circular brick stich i pracuj nim aż opleciesz cały element i dojdziesz do pierwszego dodanego koralika.

 

Gdy opleciesz już cały element ażurowy koralikami, czas połączyć oplot w całość. Nie jest to nic trudnego, to właściwie dalej circular brick stitch, tylko bez dodawania koralika. W tym celu nitkę, która wychodzi z ostatniego dodanego koralika prowadzimy od góry w pierwszy dodany koralik przechodząc POD elementem ażurowym, a potem wracamy przez ten sam (tj. pierwszy dodany koralik) NAD elementem ażurowym. Zaciągamy mocno, ale tak, by żyłka nam nie pękła (nie powinna, ale warto być ostrożnym 🙂 ) i przeprowadzamy ją zygzakiem przez koraliki, tak, aby na koniec wyszła górą z dowolnego koralika.

Analogicznie robimy z pozostawionym na początku ogonkiem, tylko jego na koniec ucinamy.

Aby przejść do kolejnego rzędu, przeciągamy żyłkę przez „mostek”  łączący koraliki z poprzedniego rzędu.

Nabieramy na igłę 1 P4, 5 TR-15-B i znów 1 P4.

Podobnie jak przy przechodzeniu do kolejnego rzędu, tak i tutaj przeciągamy igłę przez mostek z żyłki pomiędzy koralikami TR-11.

Potem przeciągamy żyłkę przez drugą dodaną P4, a następnie przez dodane złote TR-15-B, ale środkowy koralik omijamy, tak, jak zaznaczone jest na zdjęciu.

Przechodzimy przez pierwszą dodaną P4, a potem od razu przez drugą P4.

Następnie nabieramy 5 TR-15-B oraz 1 P4 i przechodzimy igłą pod mostkiem z żyłki. W ściegu circular brick panuje dowolność, musicie sami wyczuć, w który mostek należy się wbić, tak, aby perełki i koraliki ładnie się układały. Ja przechodziłam przez co drugi mostek, ale nie jest to regułą i może akurat w Waszej pracy takie rozwiązanie nie pasować.

 

Przechodzimy igłą przez dodaną właśnie P4, a następnie przez dodane właśnie  TR-15-B, z pominięciem środkowego koralika – jak poprzednio. Dzięki temu koraliki ładnie się układają i tworzą delikatną falbankę na obrzeżu. Przechodzimy przez poprzednią P4, i raz jeszcze przez tę ostatnio dodaną.

Dodajemy w ten sposób koraliki i perełki, aż dotrzemy do pierwszej perełki.

W celu połączenia początku naszego perełkowego okrążenia z jego końcem dodajemy 5 TR-15-B i przechodzimy górą przez pierwszą dodaną perełkę. Potem przechodzimy dołem przez ostatnią dodaną perełkę.

Potem przechodzimy przez dodane właśnie TR-15-B, z pominięciem środkowego koralika. Resztę żyłki przeprowadzamy przez koraliki TR-15-B, zawiązujemy pętelkę i ucinamy. Ważne, aby po zawiązaniu pętelki przejść jeszcze przez kilka koralików i dopiero wtedy uciąć żyłkę.

Element ażurowy jest skończony i powinien wyglądać mniej-więcej tak.

Czas zabrać się za chwost. Aby dodać mu nieco koloru, stworzymy opaskę z ściegu peyote z turkusowych (A) oraz złotych (B) koralików TR-15. Możecie poszaleć i stworzyć jakiś fantazyjny wzór, ja postawiłam na klasykę, czyli złote paseczki na turkusowym tle :).

Ucinamy ok 100 cm żyłki. Na żyłkę nawlekamy 8 koralików w kolejności: 1 A, 1 B, 4 A, 1 B, 1 A. Będziemy pleść parzystym peyotem, który, wg mnie, jest łatwiejszy do nauki niż peyote nieparzysty.

Następnie nabieramy na igłę jeden 1 A (na zdjęciu oznaczony czarną kropką) i przechodzimy igłą przez B, omijając pierwszy A, tak, aby dwa turkusowe koraliki znalazły się jeden nad drugim. Nabieramy znów 1 A (oznaczony niebieską kropką), omijamy jeden koralik i przechodzimy igłą przez kolejny koralik. Analogicznie kolejne nasze kroki – nabieramy na igłę 1 A (ten z zieloną kropką), omijamy jeden A i przechodzimy przez następny koralik. Potem nabieramy 1 B (oznaczony czerwoną kropką), omijamy koralik B i przechodzimy przez A.

Pierwsze dwa rzędy peyote’a gotowe! Kolejne rzędy robimy dokładnie tak samo, w takiej samej kolejności kolorystycznej: 3 A, 1 B.

Opaska musi być na tyle długa, aby mogła swobodnie opleść chwost i bez problemu dać się zeszyć. Ponieważ szyć będziemy „na zamek”, ważne, aby oba końce do siebie pasowały – czyli, jeśli z lewej strony złoty koralik jest jakby „schowany” między dwa turkusowe koraliki, to po prawej stronie, złoty koralik w tym samym rzędzie musi być wysunięty. Koraliki muszą idealnie się wpasować między siebie, właśnie jak w zamku błyskawicznym 🙂

Zakładamy opaskę na chwost i zszywamy ją zygzakiem, (jak zamek błyskawiczny 😉  przechodząc od góry przez oznaczone koraliki.

Zaciągamy mocno żyłkę i przechodzimy jeszcze przez kilka koralików, tak, aby znaleźć się mniej-więcej w połowie opaski. Aby opaska mi nie „zjeżdżała” z chwostu, ja zawsze przechodzę jeszcze igłą pomiędzy koralikami, przez środek chwostu i wychodzę pomiędzy koralikami z drugiej strony. Ważne, aby igła była cienka i należy to robić delikatnie, aby nie zniszczyć koralików.

Przechodzimy przez koraliki tak, aby żyłka wyszła nam od góry chwostu. Żyłki nie ucinamy – będzie nam potrzebna do połączenia chwostu i oplecionego elementu ażurowego.

Czas połączyć wszystko w jedno 🙂 .
Na tę samą igłę, z tą samą żyłką, którą szyliśmy peyote’ową opaskę nabieramy 7 TR-15-A1 P8 4 TR-15-B.

Przechodzimy przez TR-15-B w naszym elemencie ażurowym, zaczynając od jednej z koralikowych „wypustek” na łuczku, a kończąc na kolejnej takiej wypustce – dokładnie tak, jak na zdjęciu.

Nabieramy 4 TR-15-B i przechodzimy przez dodaną właśnie dużą perłę. Robimy to na skos, a potem nabieramy kolejnych 7 TR-15-A i przechodzimy przez peyote’ową opaskę.

Aby wzmocnić całe połączenie, przechodzimy igłą przez wszystkie dodane teraz koraliki dokładnie tą samą drogą co wcześniej.

Przechodzimy przez koraliki w peyote’owej opasce, robimy małą pętelkę i ucinamy żyłkę. Etap pracy z igłą możemy uznać za zakończony 🙂

Na nośnik wybrałam sznurek Pega skręcany, w kolorze białym. Ucięłam dwa kawałki sznurka, każdy o długości 80 cm. Chciałam, aby wisior był nieco dłuższy, ale Wy możecie długość nośnika dopasować do swoich preferencji. Sznurki skręcane, jeśli nie są zabezpieczone, od razu samoistnie się rozkręcają, dlatego ja, przed ucięciem, zawiązuję na nich kawałek żyłki i ucinam sznurek nad tym zabezpieczeniem.

Końcówki wkleiłam w zapięcia skrzydełkowe, używając do tego kleju epoksydowego dwuskładnikowego.

Po wymieszaniu składników kleju, nakładamy go w środek zakończenia skrzydełkowego i wsuwamy tam końcówki sznura. Szczypcami łapiemy jedno ze skrzydełek i zaciskamy je. Najlepiej robić to bardzo delikatnie, jedno uciśnięcie obok drugiego, aby nie zostawić brzydkich śladów na zakończeniu. Analogicznie robimy z drugim skrzydełkiem zakończenia.

Potem dodałam karabińczyk. Zamontowałam go przy użyciu ogniwek otwartych.

Czas zamontować krawatkę. Ta krawatka, którą ja wybrałam, jest krawatką otwartą – czyli, po założeniu jej na nośnik (sznurek skręcany) należy ją delikatnie ścisnąć szczypcami, aby ją zamknąć. Robimy to pośrodku krawatki, tam, gdzie jest ona najwęższa, a dopiero potem dociskamy ją po bokach. Delikatnie i z wyczuciem, aby nic niepotrzebnie nie wygiąć  :).

Drugi koniec krawatki montujemy do koralików na elemencie ażurowym przy pomocy ogniwek otwartych. Dbamy o to, aby krawatka była w tej samej linii z chwostem – u mnie wymagało to użycia dwóch ogniwek, na dwóch sąsiadujących łuczkach ze złotych koralików.

Ogniwka wsuwamy pojedynczo – najpierw jedno ogniwko wsuwamy pod koraliki i wsuwamy do krawatki, zamykamy je przy pomocy szczypiec, a potem dopiero robimy to samo z drugim ogniwkiem.

Koniec! Można podziwiać skończony wisior :).

Pozdrawiam

Katarzyna Suchecka

Panna Kajka dzierga

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz