W ofercie royal-stone.pl i naszych sklepów stacjonarnych pojawiły się nici Poly Sheen. To poliestrowe nici o podwyższonym połysku, ze wzmocnioną sprężystością i wytrzymałością. Są odporne na blaknięcie, wycieranie i rozciąganie. Szczególnie polecamy je do sutaszu ( paleta dobrana jest do kolorystyki sutaszu chińskiego tzw. grubaska), a także do haftu koralikowego. Doskonale sprawdzą się do robienia pięknych jedwabistych chwostów, a także do tkania drobnymi koralikami. Na każdej szpulce jest 200 metrów nici, a nasza oferta to aż 80 pięknych, żywych kolorów.  Nici te są nowością na polskim rynku, poprosiliśmy więc zaprzyjaźnione z firmą sutaszystki i beaderki o krótkie przetestowanie ich. Oto opinie jakie uzyskały nici Poly Sheen.


Opinia Magdaleny Bielskiej, Mab

Miłe zaskoczenie, bo nici nie sprawiły dużo większego oporu niż monofilowe. Nie zostawiły śladów szycia na oplocie sutaszu, o co się bałam.

Nadają się do szycia frędzli i doszywania ozdób, bez problemu przeszyłam nimi czterokrotnie Toho 15/0.

Dotąd do dyndadeł używałam płaskich nici nylonowych i bywało różnie.

Nie ma większych śladów przeszycia, niezależnie jaki kolor sutaszu mi się wywinął (szyłam cały czas niebieską nitką).

Przez czas szycia jednego kolczyka nie zasupłały się ani razu. Nie zmechaciły się, nie są uciągliwe. Zabiorę się za drugi kolczyk z przyjemnością. Myślę, że sutaszystkom, które lubią szyć nicią pod kolor sutaszu, nici się spodobają. Jedyna wada – nici łatwo stopić przypalarką, jednak przy kontakcie z ogniem zapalniczki dość łatwo się zapalają, jeśli więc nie masz przypalarki – dla bezpieczeństwa ręcznie zrób supełek.


Opinia Doroty Mazur, VakarasArt

Przez ostatni tydzień testowałam nici Poly Sheen, które otrzymałam od Royal Stone. Dziękuję serdecznie za taką możliwość. Postanowiłam wypróbować je zarówno w beadingu jak i hafcie sutaszowym. Nici mają bogatą kolorystykę, są cienkie oraz śliskie. Minusem jest fakt iż rozkręcają się podczas pracy na końcach, co może powodować plątanie się. Bardzo dobrze sprawdziły się w podszywaniu skórki w pracy sutaszowej oraz przy zszywaniu tasiemek. Gładko przechodziły przez pracę. Natomiast w beadingu sprawdziły się całkiem dobrze, choć fakt iż rozkręcają się nieco przeszkadza. Nici są bardzo miękkie, więc nie do każdego elementu się nadają. Bardzo dobrze pracuje się nimi z koralikami Toho 15/0, więc mogą być pomocne w przypadku nagłego braku innych nitek. Być może dużo lepiej sprawdziłyby się w hafcie koralikowym. Nici Poly Sheen pozostawiły u mnie pozytywne wrażenie.


Opinia Aleksandry Multan, Multanka – biżuteria sutasz.

Dzisiaj wpis dla ludu biżuteryjnego miast i wsi. Aczkolwiek mam nadzieję, że nie zanudzę całej reszty świata moich znajomych. Otóż jakiś czas temu zostałam poproszona przez Royal Stone o zrecenzowanie nici Poly Sheen. A że co jak co, ale szyć lubię, to przyjęłam zadanie. I pozwoliłam sobie na drobne testy, zgodne z sugestią.

A że, podstawa dobrych testów jest plan (zwany też przypadkiem testowym), to rozpisałam takowy (w tym momencie pozdrawiam świat IT ).
Sprawdziłam nici pod względem komfortu szycia i ilości cichych (albo i nie) złorzeczeń pod nosem.

Pod lupę poszły następujące punkty:
Nawlekanie na cieniutkie igły – normalnie używam nici Ariadna Tytan lub monofilowych. Przy pierwszych bywa, że się irytuje przy nawlekaniu. Poly były dla mnie niespodzianką. Są gładkie i lekko jedwabiste w dotyku i nie rozdwajają się. Łatwo mi było nawlec cieniutką igłę. Końcówki się specjalnie nie rozdwajają , co jest sporym plusem na ich korzyść. Igłę w rozmiarze 15 nawlekłam szybko i bezproblemowo.

Testy odporności – zrywanie. Tutaj przyznaję – preferuję materiały odporne na wybuch atomowy. Staram się szyć nićmi odpornymi na zerwanie. Lubię, gdy nici nie można przerwać w ręku – trzeba ja przeciąć. Tutaj Poly Sheen nie do końca się sprawdziło – mogłam przerwać nic w ręku. Z tego też względu w dalszych testach szyłam nicią podwójną.

Rozciągliwość – nici nie są uciągliwe i dobrze. Nie lubię gdy po jakimś czasie kamień dynda na widocznej nitce.

Plątanie się nici – jeden z ważniejszych punktów. Plącząca się nić zwykle doprowadza mnie do pasji. Tutaj tego problemu nie było – nici są trochę cieńsze niż, te których zazwyczaj używam i zauważalnie gładsze. Ne supełkowały się trakcie szycia , nie okręcały – duży plus.

Widoczność nici na sutaszu i jedwabiu. Tutaj jest rewelacyjnie – do testów poprosiłam o kolor limonkowy. Nici nie zostawiają śladów na sutaszu, a z racji gamy kolorów można je dobrać do kolorów mniej oczywistych niż szary, czerwony czy granatowy. Za to – duży plus. Na jedwabiu też nie były specjalnie widoczne.

Komfort szycia – ostatni i decydujący w zasadzie punkt. Fajnie się szyje tymi nićmi. Są trochę cieńsze, trochę gładsze i przez to bez problemów przechodzą przez sutasz.

Czy będę ich używać? Pewnie tak – komfort szycia i gama kolorów, to duży plus. Jedynie do wszywania wiszących kamieni pozostanę przy niciach odpornych na wybuchy atomowe.


 Opinia Aleksandry Góry, Lunamis

Miałam przyjemność zostać zaproszona do testów nowych nici Poly Sheen, tak więc przy okazji małych zakupów dostałam w paczce również szpulkę owych nici. Wprawdzie niby dedykowane są do sutaszu ale ciekawa jestem jak odnajdą się w beadingu. Pierwsze moje spostrzeżenie pozytywne to bogata kolorystyka w ofercie 🙂
Przetestowałam je wykorzystując w znanych mi technikach beadingu i czas na wnioski i moją opinię 🙂

 

 

W hafcie koralikowym sprawdziły się doskonale. Nici są naprawdę bardzo cienkie i sprężyste. Nie plączą się i nie supłają mimo dość znacznej długości nici używanej w pracy. Przechodzą bez problemu przez najmniejsze koraliki co jest super przy używaniu koralików w rozmiarze 15/o. Dodatkowo dzięki temu, że są tak cieniutkie można kilkakrotnie przejść nimi przez przyszyte koraliki co wiadomo wyrównuje nam przyszyte koraliki względem siebie. Przy tak dużym wyborze kolorystycznym łatwo można dopasować odcień nici dzięki czemu praktycznie nie widać jej między koralikami gdy zdarzy się nam jakaś nierówność koralików. Praca z nimi była bardzo przyjemna, na pewno nabędę jeszcze kilka dodatkowych kolorów.

– Niestety moim zdaniem nie nadają się do wszelkich prac wyplatanych. 🙁 Mimo poliestru w składzie nie są dość wytrzymałe – swobodnie przerywam nitkę w rękach, nawet wziętą podwójnie. Bałabym się, że w przypadku użycia ich w ściegu peyote, brick stitch, czy na krośnie gdzie nić „pracuje” na brzegach i pomiędzy koralikami, mogłaby łatwo pęknąć lub się przetrzeć. Ogromna szkoda bo przy swojej śliskości, sprężystości, nie plątaniu się i takiej palecie kolorów byłyby rewelacją i kupowałabym je hurtowo ;). Ale muszę tu koniecznie nadmienić, że jest to wyłącznie moje odczucie. Bo to nie tak że się nimi nie da wyplatać, ja po prostu mam takie podejście że moja praca powinna wytrzymać nawet pranie z wirowaniem i atak krwiożerczych pająków 😀

– No i na koniec sutasz. Wiem, że większość nawet nie wiedziała, że moja biżuteryjna przygoda zaczęła się właśnie od sutaszu, potem zdradziłam go z beadingiem, ale czasami do siebie wracamy na chwilę. Tak też sprawdziłam je również w szyciu sznureczków. I w tym przypadku przy wszystkich swoich właściwościach, które opisałam już wyżej są one nie do zastąpienia. Coś czuję, że na monofil już nawet więcej nie spojrzę 😀

No więc jednak i tak czeka mnie ich zakup w większej ilości kolorów 🙂


Opinia Joanny Mendyki, Bluefairy

Czasem zdarza mi się wyjść poza strefę komfortu i w ramach eksperymentu, chwycić za coś nietypowego. Tym razem są to nici POLY SHEEN od niemieckiego producenta Amann Metler. Nie są to nici typowo „koralikowe”, takimi są, chociażby Miyuki, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ich użyć w hafcie koralikowym. Szyje się nimi całkiem miło, chociaż zdążyłam się już przyzwyczaić do woskowanych nylonów 🙂 Poly różnią się od nich właściwie wszystkim, są cieńsze (Tex 27), są z poliestru (nie z nylonu), mają dwa skręcone włókna (na szczęście nie rozwarstwiają się szybko), nie są woskowane (ale od czego jest wosk), mają bogatszą gamę kolorystyczną (435 kolorów według strony producenta), niższą cenę. To, co je łączy, to wytrzymałość. Przyszyłam sporo kryształków i mnóstwo koralików, a nici dały radę. Z pewnością dokupię jeszcze kilka kolorów, których nie ma Miyuki, ale raczej zostanę wierna nylonom, bo jak mawiają „przyzwyczajenie drugą naturą człowieka”. Uważam jednak, że marka jest warta uwagi i przypadnie do gustu tym z was, którzy już polubili się z Tytanem od Ariadny czy Amandą Gabor. Myślę, że uzupełnię swój przegląd o te nici, na razie dzielę tutaj się z wami na gorąco.


Opinia Marty Jasińskiej, handmade by mj

Przetestowałam nici Poly Sheen w technice haftu koralikowego. Oto moja opinia.

Nici są bardzo gładkie i jedwabiste w dotyku. Rozwinięte ze szpulki są niemal proste i nie zwijają się w pętelki, nie plączą się też ani nie tworzą samoistnych supełków w trakcie przyszywania koralików.

Nici mają podwójny, bardzo ścisły splot, który mocno do siebie przylega i dobrze się trzyma – końcówki prawie się nie rozplatają i nie trzeba ich co chwilę podcinać, żeby móc ponownie nawlec igłę. Przy odpruwaniu koralików nici nie rozdzielają się, nie zahaczają i nie tracą swojej struktury.

Nici są cieniuteńkie i jak na swoją grubość bardzo wytrzymałe. Przy mocnym naciąganiu sprężynują, żeby je zerwać trzeba się postarać. Są też odporne na przecieranie.

Są znacznie cieńsze niż nici Tytan 80, a nawet cieńsze niż Tytan 100 i widać to gołym okiem. Łatwiej je zerwać niż nici Tytan (ale też one są wyjątkowo mocne), ale z pewnością są dużo mocniejsze niż np. nici do haftu maszynowego o porównywalnej grubości, np. Ariadna Iris 40N.

Nici mają przepiękne, lekko błyszczące i żywe kolory oraz dużą paletę odcieni, pozwalającą na dobieranie pasujących odcieni nici i koralików. (Z dużym potencjałem rozwoju – obecnie dostępne jest 80 kolorów z 435 oferowanych przez producenta – ale szczerze mówiąc na razie nie znalazłam pomysłu na spożytkowanie aż takiej feerii barw). Połączenie dopasowanych kolorów z cienkością daje poczucie szycia „niewidzialną” nicią.

Nici idealnie sprawdzą się do przyszywania nawet najmniejszych koralików (ale większe też będą solidnie przyszyte) oraz wszędzie tam, gdzie ważne jest dobranie dopasowanego koloru.


Opinia Agnieszki Rodo, rodendron7 Art-Soutache

Nici Poly Sheen wystepują w przeogromnej gamie kolorystycznej (kilkaset odcieni), więc idealne dopasowanie do koloru sutaszu czy koralików nie stanowi żadnego problemu, a w przypadku kiedy szycie nie jest gdzieś perfekcyjne…po prostu ich nie widać 🙂. Poza tym Poly są cudownie mięciutkie i cieniutkie, a zarazem mocne, delikatnie połyskujące, elastyczne i …kompletnie się nie plączą jak na przykład żyłki. Dzięki temu, że jest cieniutka i taka jedwabista ma doskonały poślizg przy szyciu i nie zaciąga sutaszu. Pociągnięta mocniej żyłka potrafi pomarszczyć kilka centymetrów pracy i wręcz zmasakrować sutasz – nici w żadnym wypadku.


Podsumowanie:

Zalety:
  1.  Możliwość idealnego dopasowania kolorystyki nici do koloru pracy i co bardzo ważne do koloru wykończenia (podszycia) w sutaszu czy hafcie koralikowym.
  2. Duża łatwość nawlekania nawet cienkich igieł.
  3. Możliwość wielokrotnego przechodzenia przez najmniejsze nawet koraliki ( 15/0).
  4. Gładkość, śliskość i miękkość nici.
  5. Możliwość wykonania nieomal niewidocznych ściegów.
  6. Nieplątanie się w czasie pracy.
  7. Dobra wytrzymałość.
  8. Doskonałe do frędzelków i  innych „dyndadełek”.
  9. Niezastąpione do sutaszu, nie zaciągają sznurków i ich nie marszczą.
Wady:
  1. Mniejsza wytrzymałość na zrywanie niż nici do skór ( np. Tytan).
  2. Czasem się rozdwajają.
  3. Dość łatwo zapalają się – nie polecamy przypalać nici płomieniem zapalniczki czy świecy.

 

 

 


Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz