Niedziela po powrocie do Warszawy z urlopu. Z bliżej nieznanych przyczyn coś mnie zaczęło cisnąć żeby w końcu zrobić swoją pierwszą obrączkę. Zamówienie na pierścionek dostałem już 9 miesięcy temu mimo, że nigdy żadnego pierścionka nawet nie próbowałem robić. Dlatego też zabierałem się do tego jak pies do jeża 🙂 (notabene zamówilibyście coś w restauracji wiedząc, że w tym dniu kuchnię obsługuje kucharz, który nigdy w życiu niczego jeszcze nie ugotował?)

Temat więc „wisiał” 9 miesięcy i w końcu mnie dopadł niepomny że nie mam wszystkich potrzebnych narzędzi, że jest niedziela a więc braków od ręki nie uzupełnię itp. Z jakichś bliżej mi nieznanych powodów miałem właśnie w tę konkretną niedzielę wykonać pierwszą obrączkę i już! 🙂

 

001a_stara_mapa_obrączka_pirata I. Obrączka piratów

Na początku w planach była jedna obrączka. Wykonałem ją z fakturowanej miedzi. Zestawienie srebrnej oprawki z miedzią i perłą dało interesujący rezultat (przynajmniej z punktu widzenia całkowitego dyletanta  w dziedzinie tworzenia pierścionków 🙂 ).

Ze względu na perłę sama nasunęła się nazwa „obrączka piratów” i tak już zostało.

 

001

 

 

01_obrączka_piratów

1. Aby prosta obrączka stała się nieco „ciekawsza” fakturuję powierzchnię. Sposobów jest wiele – jednym z prostszych jest użycie do tego celu grawerki udarowej. Ostra końcówka tego typu grawerki nie obraca się tylko bardzo szybko wysuwa się i chowa uderzając ostrym zakończeniem w blachę w blachę (dlatego nosi nazwę „udarowej”). Ostra końcówka wbija się w materiał pozostawiając ślad, a przesuwając nią po blasze uzyskujemy wyżłobioną fakturę. W trakcie fakturowania drobinki metalu odrywane są od blachy (wokół zobaczysz drobne pyłki miedzi) ale jednocześnie końcówka grawerki „ryje” w metalu „ubijając” blachę. W miejscach wygrawerowanych „ubita” miedź staje się gęstsza co jest przy okazji jednym ze sposobów na usztywnienie cieńszych blaszek i zmniejszenie ich podatności na odkształcanie/wyginanie (to tak na marginesie 🙂 ) Gdy chcesz wykonać obrączkę z gładką powierzchnią, wówczas punkt z grawerowaniem pomijasz 🙂

Dostępne są różne „jubilerskie” grawerki udarowe, jednakże ich budowa, zasada działania i poręczność jest identyczna jak grawerki Dremela. Dremel jest z jednej strony tańszy (w markecie można znaleźć już za 110 zł), a z drugiej – być może nie mniej niezawodny i wytrzymały. Przy okazji grawerkę tego typu z powodzeniem wykorzystasz również do zdobienia i wykonywaniu rysunków na szkle i kamieniu.

2. Blachę graweruję jednostronnie na samym początku, jeszcze przed odcięciem paska blachy z której wykonam obrączkę (po wykonaniu obrączki byłoby to trudniejsze).

3. Kolejny krok to odmierzenie długości, jaką powinien mieć pasek blachy aby pasował na nasz palec. do tego celu możemy użyć paska papierowego. Owijamy nim palec w najgrubszym miejscu,  zaznaczamy na nim pisakiem lub ołówkiem obwód naszego palca, a następnie przykładamy do blaszki aby zaznaczyć długość jaka będzie nam potrzebna. Nie zapomnijmy dodać grubości naszej blaszki x 2 🙂

4. Obrączkę wykonuję z blachy 1 mm (taką znalazłem w szufladzie) Możesz użyć dowolnie wybranej przez siebie grubości blachy, byle równej lub grubszej niż 1mm – poniżej grubości 1mm obrączka może być z cienka.  Potrzebny kawałek blachy łatwo odetniemy piłką „gesztelką” (na nożyce do blachy to już nieco za duża grubość). Staramy się ciąć równo po zaznaczonej linii. Nie przejmuj się gdy cięta krawędź nie będzie idealnie równa. Bardzo łatwo poradzimy sobie z tym w dalszym etapie pracy (już po zawinięciu blachy i jej zlutowaniu) szlifując obrączkę papierem ściernym położonym na płaskiej powierzchni.

Informacje o cięciu nożycami i gesztelką znajdziesz TUTAJ

 

02_obrączka_piratów5. A oto nasz odmierzony i odcięty kawałek blachy na obrączkę (zwaną w żargonie jubilerskim „szyną”).

6. Blachę wstępnie zawinąłem na trzonku młotka.

7. Dalszy kształt blasze bliższy okręgowi nadałem za pomocą szczypiec płasko-wypukłych (tzw. szyncęgi”). Szczypce tego typu znajdziesz TUTAJ

Następnie pilnikiem wyrównujemy powierzchnie które będziemy łączyć (lutować) tak, aby przylegały do siebie możliwie najlepiej (dzięki temu lutowanie będzie łatwiejsze, a łączenie „węższe” i dzięki temu mniej widoczne).

Mimo, że to miedź do jej lutowania użyłem lutu srebrnego, jednak jeśli chcesz aby łączenie było całkowicie niewidoczne użyj dedykowanego lutu do miedzi.

Pamiętaj, aby przed każdym lutowaniem wytrawić blachę. W tym celu rozpuść w szklance z wrzącą wodą torebeczkę kwasku cytrynowego i elementy srebrne i miedziane wrzuć do niej na ok 3-4 minuty. Ważne, aby woda z kwaskiem cytrynowym była gorąca. Woda z kwaskiem w trakcie konieczności dokonywania kolejnych lutowań wystygnie, jednak możesz ją podgrzewać wielokrotnie np w kuchence mikrofalowej (pamiętaj aby nie robić tego z zanurzonymi w niej przedmiotami  metalowymi).

8. Obrączka po zlutowaniu. Na zewnętrznej stronie widoczny pasek lutu, jednak na koniec prac będzie on mniej widoczny.

Proces lutowania obrączki możesz znaleźć w jednym z wpisów Marty Norenberg – kliknij TUTAJ

03_obrączka_piratów9-10. Jako, że to moje absolutnie pierwsze i spontaniczne podejście do tworzenia obrączek, więc nie posiadałem wszystkich niezbędnych „fachowych” narzędzi. Po zlutowaniu blachy konieczne było jej „wyklepanie” na dokładny okrąg na specjalnym narzędziu zwanym ryglem do pierścionków. Jest to zwyczajny stalowy pręt wytoczony na kształt stożka. Z racji braków narzędziowych musiałem koniecznie znaleźć jakiś tymczasowy zamiennik. Okazało się, że wykonana z twardego drzewa bukowego rączka jednego z pilników doskonale spełniła funkcję rygla.  Obrączkę założyłem na okrągłą rękojeść pilnika i wyklepałem na okrąg za pomocą młotka gumowego. Może to być też np młotek drewniany – ważne aby materiał z którego wykonany jest młotek był twardy, a jednocześnie miał mniejszą twardość od blachy, gdyż w przeciwnym przypadku młotek „pokaleczy” nam tworzoną  obrączkę.  Młotki gumowe dostępne są we wszystkich sklepach narzędziowych i marketach budowlanych posiadających dział z narzędziami.

11. Kolejnym krokiem było wstępne wykończenie. Pracę ułatwiła i znacznie przyspieszyła mikroszlifierka. Jeśli posiadamy końcówkę w postaci filcu do polerowania o średnicy umożliwiającej ścisłe nasunięcie na niego naszej obrączki to mamy tutaj już „z górki” 🙂

Zakładamy obrączkę na filc i gdy obraca się z dużą prędkością przykładamy papier ścierny do miejsc, które chcemy oszlifować i wygładzić. W ten sposób wykańczamy wstępnie brzegi obrączki oraz powierzchnię wewnętrzną. Wyszlifowanie  obrączki wewnątrz tym sposobem było w tym przypadku możliwe dzięki jej dużej szerokości. Po wyszlifowaniu jednej strony obrączkę zakładamy ponownie na filc przekręcając ją na drugą stronę i znowu szlifujemy przykładając papier ścierny.

12. Obrączka po lutowaniu i wstępnym wyszlifowaniu.

04_obrączka_piratów13-14. Czas na przylutowanie do obrączki oprawki, w której spocznie nasza perła (w końcu to obrączka piratów więc perła jest obowiązkowa 🙂 )

Można wykonać samodzielnie oprawkę kamienia, ale można też niekiedy wykorzystać gotowe tłoczone oprawki o ile ich wymiar pasuje do Twojego minerału. Tego typu oprawki możesz znaleźć tutaj. Ja w tym przypadku wybrałem gotową oprawkę, gdyż pasowała do perły i dzięki temu zaoszczędziłem odrobinę czasu 🙂

Najpierw wytrawiamy wszystkie nasze elementy (obrączka i oprawka na perłę) „kąpiąc” je w szklance z gorącym roztworem kwasku cytrynowego (czas 3-4 minuty). Po wyjęciu ze szklanki z kwaskiem cytrynowym neutralizujemy kwas kąpiąc elementy w wodnym roztworze sody oczyszczonej. Następnie osuszamy elementy  np za pomocą ręcznika papierowego.

Następnie w miejsce na obrączce, które połączymy  z oprawką  wkrapiamy  płyn lutowniczy zabezpieczający przed utlenianiem miedzi w trakcie lutowania (bez tego lutowanie się nie uda). Jako płynu lutowniczego możesz użyć dedykowanej lutówki, albo też płynu Abdek (także doskonale pełniącego funkcję lutówki). Płynem lutowniczym smarujemy także oprawkę na perłę „od spodu”, czyli w miejscu, w którym połączy się ona z naszą obrączką, płynem pokrywamy także drobinki lutu. Lut układamy w miejscu, w którym oba elementy mają zostać zlutowane.

Kolejny krok (po ułożeniu elementów względem siebie) to stopniowe i równomierne podgrzewanie obrączki palnikiem. Od czasu do czasu płomień kierujemy także na srebrną oprawkę (jednak ostrożnie, aby nie stopić cienkiej oprawki). W tym przypadku łączymy miedź (która ma większą temperaturę topnienia) ze srebrem (niższa temperatura topnienia), a więc także i z tego powodu większą część uwagi poświęcamy na równomierne podgrzewanie obrączki miedzianej, a nie na grzanie srebrnej oprawki. Po pewnym czasie lut powinien nam się roztopić trwale łącząc spód oprawki z obrączką.

15. Widok po przylutowaniu oprawki do obrączki. W tej chwili wygląd całości nie jest najkorzystniejszy, ale doprowadzeniem obrączki do stanu umożliwiającego pokazanie się z nią na palcu „wśród ludzi” zajmujemy się w kolejnych punktach 🙂

16. Aby oczyścić powierzchnię z tlenków (to ta „czarna spalenizna” na foto 15 🙂 ) po raz kolejny wytrawiamy obrączkę w roztworze kwasku cytrynowego (tym razem z przylutowaną już oprawką). Teraz nasza obrączka już nie wygląda tak, jak dopiero co wydobyta z pogorzelisk 😉

 

05_obrączka_piratów

17. Jeśli jest taka potrzeba możemy obrączkę na tym etapie podopieszczać jeszcze drobnym papierem ściernym (grubość ziarna wg potrzeb, w zależności od tego na ile dokładnie wyszlifowaliśmy elementy w trakcie poprzednich etapów).

18. Dla uwidocznienia faktury i podniesienia atrakcyjności wyglądu (jakby nie było bardzo prostej obrączki 🙂 ) możemy jej zewnętrzną powierzchnię zaoksydować. Zastosujemy w tym przypadku „oksydę na zimno” nanosząc ją pędzelkiem jedynie na zewnętrzną powierzchnię obrączki (omijając przy tym srebrną oprawkę). Czekamy ok. 5-10 minut i opłukujemy obrączkę pod letnią bieżącą wodą. Oksyda spowodowała zaczernienie powierzchni na którą została położona, w tym wniknęła nam w grawerowane „rowki”. Teraz wystarczy przeszlifować powierzchnię najdrobniejszym papierem ściernym („nr” 2500 w górę) lub polerować powierzchnię aby zetrzeć z niej oksydę, pozostanie ona jednak w rowkach dzięki czemu dekoracyjna faktura zostanie uwydatniona.

Uwagi: Oksyda to preparat chemiczny, więc przed użyciem koniecznie zapoznaj się z informacjami podanymi przez jej producenta. Koniecznie używaj też stosownych środków ochronnych (rękawiczki ochronne, wentylowanie pomieszczenia itp).

19. Czas na umocowanie perły, czyli jej zakucie w oprawkę. Jeśli zależy nam na tym aby brzeg oprawki równo i gładko otoczył nam perłę może się to okazać najtrudniejszą częścią, gdyż w trakcie zmagań (doginania brzegu oprawki do perły ) narzędzie może nam się np ześlizgnąć i uszkodzić/zarysować perłę.

Doginania brzegu oprawki do perły dokonujemy twardym i gładkim narzędziem starając się równomiernie przesuwać wokół brzegu oprawki jednocześnie dociskając. Ja jako narzędzia do zakuwania używam samodzielnie wykonanej puncyny, jednak może to być także stalka lub inne narzędzia (znajoma jubilerka z powodzeniem używa do zakuwania kamieni części oszlifowanego i wygładzonego jeleniego poroża).

Jeśli zakuwanie pełnej cargi wyda się na początku zbyt trudne, możesz zamiast pełnej oprawki (albo też zamiast wykonania pełnej cargi) wykonać cargę ażurową z dostępnej powszechnie srebrnej ażurowej taśmy. Wówczas zamiast konieczności pocenia się nad równym zagięciem na perle pełnego okręgu z blachy będziesz miała do dogięcia jedynie kilka ażurowych „listków” (można tego dokonać nawet paznokciem 🙂 )

Na ostatnim ze zdjęć „obrączka piratów” po zakończeniu prac. Myślicie, że Jack Sparrow mógłby posłużyć się nią jako obrączką zaręczynową? 😉

 

 

II. Pogromca wilkołaków. Pierścienio-zawieszka.

 

001_polowanie_na_wilkołakaRozzuchwalony łatwością z jaką powstała „obrączka piratów” i pełen niedosytu jeszcze tej samej niedzieli zabrałem się za drugą. Jednak powtarzanie kolejnego prostego zawinięcia blachy i przylutowania kamienia wydawało mi się tak mało ekscytujące, że musiałem wymyślić coś innego, jednak wciąż na tyle prostego, abym był wstanie to wykonać. Skoro żaden z gromadki posiadanych kamieni nie  kwapił się jakoś aby spocząć na kawałku miedzianej blachy więc pozostało … srebro.

Jak donoszą kroniki w 1640 r., niemieckie miasteczko Greifswald przeżyło prawdziwe oblężenie wilkołaków. Było ich tyle, że wyjście po zmroku z domu oznaczało niemal pewną śmierć. Ktoś zasugerował by pozbyć się wilkołaków przy pomocy broni palnej i srebrnych kul. Pomysł okazał się skuteczny i w ten sposób mieszkańcy pozbyli się trapiącego ich problemu. … i tak narodził się pomysł na obrączko-zawieszkę „Pogromca wilkołaków” 🙂

01_wilkołak

1. Tak samo jak w przypadku „obrączki piratów” odcinamy wymierzony kawałek uprzednio wygrawerowanej jednostronnie blachy miedzianej (grubość blachy 1 mm).

2. Wyżarzamy palnikiem kwadratowy drut srebrny (w tym przypadku grubość 1,2 mmm czyli grubość najbliższa grubości blachy z drutu w posiadanych domowych zasobach 🙂 ). Wygrzewanie polega na równomiernym nagrzewaniu drutu „do czerwoności” aby go zmiękczyć. Dzięki temu znacznie łatwiej będzie nam go później wyginać. Uważaj, aby drut ogrzewać ostrożnie i nie przedobrzyć z temperaturą, gdyż inaczej zacznie się nam podtapiać i przestanie być drutem o przekroju kwadratu 🙂

3-4. Zaczynamy przygotowywać „oczka” przeznaczone do późniejszego osadzenia w szynie (czyli obrączce). W tym celu nawijamy wyżarzony drut srebrny za pomocą szczypiec. Oczywiście do przygotowania „Pogromcy wilkołaków”  będzie potrzeba mniej kółek niż przygotowywałem, jednak korzystając „z okazji” przygotowałem pewien ich zapas do innych projektów.

02_wilkołak5-6. Mocujemy naszą zwiniętą z drutu „sprężynkę” w imadełku i za pomocą gesztelki nacinamy ją z jednej strony. W trakcie cięcia stopniowo odpadają nam kolejne ogniwka.

7-8. Najpierw przymiarka „na oko” aby ustalić ile kółek finalnie zostanie wlutowanych w szynę.  Przy okazji przymierzania kółek okazało się, że dobrze byłoby jednak zrobić szynę nieco węższą, więc należało dokonać korekty przez odcięcie zbędnego paska  blachy za pomocą gesztelki.

03_wilkołak9. Jak przed każdym lutowaniem elementy muszą zostać wytrawione, a więc musiały przebyć kilkuminutową  kąpiel w gorącym roztworze kwasku cytrynowego. Po wytrawianiu zanurzamy je na chwilę w celu neutralizacji kwasu w 2-giej szklance, w której powinniśmy mieć też przygotowany roztwór sody oczyszczonej. Na koniec osuszamy elementy za pomocą np ręcznika papierowego.

10. Miejsca, które mają zostać połączone lutem pokrywamy Abdekiem (możesz też użyć dedykowanej lutówki). Ostatnio jednak coraz częściej używam głównie Abdeka gdyż jest na bazie alkoholu, więc znacznie łatwiej niż dedykowana lutówka dociera i penetruje wszelkie wąskie szczeliny.

11-12. Zaciskamy szczypcami płaskimi nasze ogniwka tak, aby powierzchnie łączone do siebie przylegały (czyli aby ogniwka nie były rozwarte), szczypcami tnącymi odcinamy drobinki lutu srebrnego z taśmy (pamiętaj aby na drobinki lutu także nałożyć pędzelkiem lutówkę lub Abdek) i układamy je w miejscach łączenia. Następnie palnikiem równomiernie podgrzewamy wszystkie kółka do czasu, aż lut się roztopi i wpłynie w szczeliny.

04_wilkołak13. Na blasze zaznaczamy miejsca, w których następnie nawiercimy otwory. Aby łatwiej było później prowadzić od początku wiertło i żeby nam się nie ześlizgiwało za nabijamy punkty/wgłębienia. Ja używam do tego celu ostro zakończonego małego śrubokręta. Możesz posłużyć się dowolnym metalowym ostro zakończonym przedmiotem (np. gwoździem budowlanym).

14. Kolejny etap to wiercenie otworów. Najpierw mierzymy średnicę naszych kółek (najlepiej za pomocą suwmiarki). Przygotowane przeze mnie kółka miały 7mm, a więc do wiercenia należało użyć wiertła o takiej średnicy. Z uwagi, że jest to średnica wierteł nie obsługiwana przez mikroszlifierki konieczne było użycie typowej wietarko-wkrętarki akumulatorowej (urządzenie, które znajduje się w większości domów 🙂 ).

15. Szynę (czyli naszą miedzianą blaszkę z otworami) oraz kółka znowu wytrawiamy w szklance z gorącym roztworem kwasku cytrynowego. Powierzchnie łączone i drobinki lutu pokrywamy płynem Abdek (używamy małego pędzelka), osadzamy kółka w otworach, a następnie stopniowo i równomiernie podgrzewamy wszystko palnikiem aż do stopienia lutu i połączenia srebrnych kółek z blachą miedzianą. Po pierwszym lutowaniu może być tak, że lut nie wypełni nam wszystkich przestrzeni pomiędzy kółkami i blachą, a więc … znowu wytrawiamy, miejsca które chcemy wypełnić pokrywamy Abdekiem, nakładamy w te miejsca lut i znowu lutujemy i tak do momentu, aż będziemy zadowoleni z połączeń  🙂

16. Wstępnie zawijamy za pomocą szyncęg naszą szynę zbliżając do siebie jej końce. Przy okazji to także „sprawdzian” dla połączeń kółek z blachą miedzianą. W przypadku złych połączeń (np punktowych, zamiast równych po całych obwodach) mogłoby w trakcie gięcia dochodzić do „puszczania” lutów pod wpływem sił gnących.

05_wilkołak17.  Końce naszej zagiętej szyny wyrównujemy pilnikiem do metalu, pokrywamy lutówką albo Abdekiem i doginamy je tak, aby równo stykały się ze sobą. Im lepiej dopasujemy do siebie końce, tym uzyskamy lepsze, mniej widoczne połączenie i mniejsze prawdopodobieństwo, że wystąpią przykre niespodzianki podczas lutowania.

18. Nakładamy lut (pamiętaj, aby go także pokryć lutówką) i całość równomiernie podgrzewamy palnikiem aż do jego stopienia i uzyskania połączenia.

19. Po lutowaniu.

20. Klepiemy naszą szynę (obrączkę) młotkiem gumowym lub drewnianym założywszy ją uprzednio na okrągły stożkowy przedmiot (odwracamy ją co jakiś czas tak, aby uzyskać idealny okrąg po obu stronach). Z powodu braku rygla jak poprzednio posłużyłem się do tego celu rękojeścią pilnika. To oczywiście rozwiązanie tymczasowe. Jeśli zechcesz robić pierścionki i obrączki nie poprzestając na pierwszych próbach konieczne będzie nabycie specjalnego rygla do pierścionków (koszt ok 50 zł).

Po chwili obrączka jest równa i prawie idealnie okrągła (tzn gołym okiem nie widać, aby było inaczej 😉 ).

06_wilkołak21. Dzięki mikroszlifierce (obrączkę osadzamy na filcu) możemy szybko dokonać wstępnego szlifowania brzegów i powierzchni.

22-23. Przyszedł czas na wykonanie srebrnych kolców  (w końcu ma to być broń na wilkołaki 😉 ). Najpierw był pomysł, a potem przyszło do grzebania w tym co jest w szufladzie. Niestety gotowych kolców tam nie było, więc trzeba było coś wykombinować :). Zarysował się pomysł, aby kolec zwinąć ze srebrnej blachy, a następnie wypełnić go. Zaczynamy od wyżarzania blachy srebrnej o grubości 0,3mm aby stała się bardziej podatna na wyginanie.

24. Do zawinięcia blachy we wstępny stożek użyłem stożkowych szczypiec okrągłych. Efekt w postaci jaką widać nie jest niestety powalający i do idealnych kolców dalej niż z Warszawy do San Francisco, jednak sytuację da się opanować w dalszych krokach 🙂

07_wilkołak25. Pierwsze przymiarki po zawinięciu blachy. Dzięki temu można ocenić  wstępnie na jaką długość kolce będą wystawały po dalszym obrobieniu oraz jak daleko będzie można się posunąć w zdejmowaniu warstw z kolca, żeby nie „przedobrzyć” (co zakończyłoby się przechodzeniem kolców przez otwór i problemy przy dalszym montażu).

26. Do wypełnienia zawiniętych blaszek użyłem lutu srebrnego. Ma niższą temperaturę topnienia od blachy, więc dawał nadzieję po podgrzaniu na dobre wypełnienie wnętrza kolca zanim stopi się sama blacha.

27. Stożek został wypełniony lutem srebrnym (należy pamiętać jak zawsze o uprzednim wytrawieniu), w całość wkropiłem Abdek, który został użyty jako lutówka. W tym przypadku Abdek na bazie alkoholu ze względu na dobre właściwości penetrujące jest lepszym rozwiązaniem od typowej lutówki i dawał pewność wniknięcia także we wszystkie drobne zakamarki.

28. Podgrzewamy całość aż do stopienia się lutu, dzięki czemu zawiniątko z blachy na znacznej swojej długości stało się pełnym przyszłym kolcem.

08_wilkołak29. Taki niezupełnie uformowany element zakręcamy w imadełku, a papier ścierny potrafi czynić cuda. Dość szybko porowaty stożek o niezupełnie regularnym kształcie zaczął się zamieniać w gładki ostry kolec.

30. Na tym zdjęciu widać jeden kolec wstępnie oszlifowany (jeszcze przed ostatecznym wykończeniem) a obok leży „materiał na kolec”, czyli to jak ten pierwszy wyglądał przed oszlifowaniem papierem ściernym.

31. Przymiarka przed ostatecznym wlutowaniem kolców w szynę (obrączkę).

32. To zdjęcie obrazuje jakie trzeba często ustawiać  „konstrukcje” pomagające w możliwie najbardziej optymalnym ułożeniu elementów przed lutowaniem :). Lutowanie kolców zostało wykonane od wewnątrz.

09_wilkołak

33. Na zakończenie pozostało odciąć gesztelką wystające do środka naddatki przylutowanych kolców. Później jeszcze wytrawianie w celu oczyszczenia z czarnego nalotu i oksydowanie, a następnie szlifowanie drobnym papierem ściernym. Otwory w tej obrączce miały od początku umożliwiać przeciągnięcie łańcuszka miedzianego i tym samym uczynienie z niej także wisiorka. Pozostało wykonanie jeszcze zapięcia – prostego i pasujące do „średniowiecznego klimatu”. Użyłem do tego kwadratowego drutu srebrnego  1,2 mm zawiniętego w widoczny kształt za pomocą szczypiec okrągłych, na jednym z końców została wytopiona kulka.

Bystre oko zauważy zapewne, że na zdjęciu 33 są 2 kolce, natomiast na ostatnim foto tylko jeden. Niestety, pierwotnie miały być 2, jednak w trakcie szlifowania końcowego okazało się, że jeden z kolców nie wypełnił się dobrze wewnątrz lutem i przy końcowym „ostrzeniu” z boku zrobiła się dziurka. Ostatecznie kolec ten został odcięty a otwór delikatnie rozwiercony żeby nie pozostał po nim ślad. Takie to czasem zdarzają się niespodzianki na sam koniec prac, jednak oceniając efekt końcowy z jednym kolcem podoba mi się bardziej, więc może tak miało być 😉

Pogromca_wilkołaków_klaudisuz_chabrowski

 

Wpis stanowił zapis całkowicie spontanicznego, amatorskiego podejścia do tematu wykonywania obrączek i jego głównym celem było pokazanie, że praca z metalem jest dla każdego (kto oczywiście zechce 🙂 ).

Jeśli chcesz poszerzyć swoją wiedzę możesz to zrobić dzięki książce „Kurs jubilerstwa” Carlesa Codiny (jedynej tego typu publikacji na rynku polskim) dostępnej w naszym sklepie internetowym. W tomie pierwszym pt. ” Podstawowe techniki” znajdziesz szczegółowe, profesjonalnie opracowane informacje poświęcone między innymi wykonywaniu pierścionków i obrączek – KLIKNIJ TUTAJ

 

Kurs_jubilerstwa_-_podstawowe_techniki_-_okladka

Powodzenia w Waszej przygodzie z metalem

Klaudiusz z Royal-Stone

P.S. Miło będzie jak napiszesz swój komentarz 🙂